Będą Go nazywać Nazarejczykiem

  • Jan 3, 2026

Nazaret przedstawiony na mozaice w kościele Świętego Zbawiciela w Chorze


Kazanie wygłoszone podczas nabożeństwa nieszpornego w Krakowie 3 stycznia 2026 r.

Przybył do Nazaretu i zamieszkał w tym mieście. W ten sposób spełniły się słowa wypowiedziane przez proroków: Będą Go nazywać Nazarejczykiem.
Mt 2,23 [Biblia Ekumeniczna]

Na początku tego kazania chciałbym przyznać, że powyższy werset z Ewangelii Mateusza wzbudzał wiele dyskusji co do jego należytej interpretacji. Pojawiły się liczne sugestie. Sednem problemu jest pytanie, do którego fragmentu Starego Testamentu odwołuje się Mateusz, pisząc „Będą Go nazywać Nazarejczykiem”? W księgach prorockich nie ma fragmentu, w którym padałyby właśnie takie słowa. Aby nie zamienić kazania w studium biblijne, przedstawię pokrótce dwa przykłady.

Oba te przykłady porównują słowo „Nazarejczyk” ze słowami hebrajskimi. Niektórzy mówią, że być może Mateusz odwołuje się do pojęcia „nazirejczyka”, a więc osoby, która złożyła ślub nazireatu, aby poświęcić się Bogu. Charakterystycznym znakiem takiego ślubu było niestrzyżenie włosów. Pomyślcie o Samsonie z Księgi Sędziów. Inna interpretacja przyjmuje, że Mateusz stosuje grę słów, czyniąc aluzję do hebrajskiego słowa „netser”, które oznacza „gałązkę”. To budzi skojarzenie ze słowami proroka Izajasza, który pisze: Z pnia Jessego wyrośnie gałązka, pęd wyjdzie z jego korzeni. [Iz 11,1]

Ale istnieje jeszcze inna interpretacja, która – moim zdaniem – jest najlepsza. Zamiast próbować wiązać słowo „Nazarejczyk” z hebrajskimi wyrazami, przyjmijmy jego najprostsze znaczenie: osobę z Nazaretu, co, jak wiemy, było prawdą w przypadku naszego drogiego Pana i dlatego jest On nazywany „Jezusem z Nazaretu”. Ale co w takim razie ten tekst znaczy dla nas? Jakie przesłanie Ewangelii zawiera się w słowach: „Będzie nazwany Nazarejczykiem”? Odpowiedź znajdujemy we wszystkich czterech świętych Ewangeliach. Jest nią prosty fakt, że Nazaret był zapadłą, prowincjonalną mieściną, o reputacji miejsca, z którego nic dobrego nie pochodzi. Jak czytamy w relacji św. Jana: Kiedy Filip spotkał Natanaela, oznajmił mu: Znaleźliśmy Tego, o którym napisał Mojżesz w Prawie i prorocy, Jezusa, syna Józefa z Nazaretu. Natanael jednak zapytał: Czy z Nazaretu może być coś dobrego? [J 1,45-46a]. Słowo to może więc być nacechowane lekceważeniem, a nawet być obelgą. Oznacza ono, że ten Jezus, którego narodziny opiewali aniołowie, uniżył się aż do samego dna, aby móc nas podnieść i wynieść na swój chwalebny tron w niebie. Tutaj właśnie tkwi dla nas Ewangelia!

Początek dzisiejszego czytania z Ewangelii był przeznaczony również na Dzień Niewinnych Dzieci (28 grudnia). Czego się wtedy nauczyliśmy? Po prostu tego, że ani Szatan, ani całe piekło nie były w stanie znieść przyjścia Zbawiciela. Sam diabeł wyciągnął rękę, aby pozbyć się świętego Dziecięcia, zanim mogłoby dokonać naszego zbawienia. A gdy nie zdołał tego osiągnąć, posługiwał się wszystkim i wszystkimi, kim tylko mógł, aby powstrzymać Jezusa – Herodem, Piłatem, Judaszem, Cezarem. Można by jeszcze długo wymieniać. Szatan kusi także ciebie i mnie, abyśmy stali się częścią tej nieświętej listy.

W głębi naszych mrocznych serc jesteśmy tacy sami jak Herod, Piłat, Judasz czy rzymski cesarz. Jak Herod, ulegamy pokusie lęku przed panowaniem Pana, które wyrywa nas z naszego królestwa buntu, występku i gniewu. Jak Piłat, ustępujemy tłumom odrzucającym Jezusa, nie wypowiadając Jego imienia. Jak Judasz, łatwo dajemy się zwieść i zdradzamy naszego Pana tym, co mówimy i czynimy, nawet dla błahej korzyści. I jak Cezar, chcemy rządzić własnym życiem według własnego zestawu zasad. Trudno o tym słuchać, lecz i my byliśmy bezbożni, tchórzliwi, zdradzieccy i zapatrzeni w siebie, oddani życiu przeżywanemu po swojemu, a nie na miarę Królestwa Bożego, które zostało zapoczątkowane i objawione w świętym Dziecięciu z Betlejem.

Wszystko to obciąża nasze dusze i sumienia. Diabeł wciąż atakuje. Atakuje ciebie. W dwunastym rozdziale Apokalipsy czytamy o tym, jak Szatana atakuje Chrystusa, lecz ponosi porażkę. Następnie walczy on z Kościołem, ale i tutaj znowu przegrywa. Widząc, że nie jest w stanie walczyć ani z Panem, ani z Jego Kościołem, wypowiada wojnę poszczególnym chrześcijanom. Czytamy bowiem: I rozgniewał się Smok na Niewiastę [Kościół], i odszedł, by walczyć z pozostałymi z jej potomstwa, którzy przestrzegają przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa. [Ap 12,17]

Szatan prowadzi wojnę przeciwko tobie. Czyni to wtedy, gdy wciąga cię w grzech. Walczy z tobą także wtedy, gdy kładzie ciężkie brzemię na twoim sercu. Nie pragnie niczego bardziej niż tego, abyś zwątpił w swoje własne zbawienie. Chce cię okłamywać co do wolności, która rzekomo płynie z życia bez zasad, a która w rzeczywistości prowadzi jedynie do jeszcze większej niewoli. Uczyni wszystko, by postawić cokolwiek lub kogokolwiek między tobą a naszym drogim Panem Jezusem. Czy jest więc jakaś nadzieja? Czy może istnieć radość? Czy możemy zostać zbawieni?

Odpowiedź na te pytania znajduje się w Jezusie, Nazarejczyku. W Credo nicejskim wyznajemy: Który dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Marii Dziewicy i stał się człowiekiem. Świat spojrzał na Jezusa, wcielonego Boga, i szydził: „Nazaret? Czy z Nazaretu może być coś dobrego?”. Ludzie odrzucali słowa Jego nauczania. Oskarżali Go o zmowę z diabłem. Kwestionowali Jego uzdrowienia dokonywane w szabat. Gorszyły ich Jego słowa, w których twierdził, że jest jednorodzonym Synem Bożym. I świat do dziś szydzi z tych rzeczy. Lecz dla tych, którzy zostali odkupieni Jego krwią, wszystko, co prawdziwe i święte oraz drogocenne, wyszło właśnie z tego zapadłego, prowincjonalnego miasteczka.

Ten Bóg z Boga, Światłość ze Światłości uniżył się dla ciebie. Przyszedł, aby zrodzić się z ubogiej wieśniaczki. Uniżył się, aby mieć za ziemskiego ojca grzesznika i być karmionym przez grzeszną matkę. Działa przez Pismo Święte, które głosi Bożą Prawdę i wzywa świat do wiary w Niego. Przychodzi także w zgorszeniu chleba i wina – bo przecież, jak się wydaje, to nie może być prawdziwe ciało i krew Chrystusa. A jednak wszystko to uczynił i nadal czyni po to, aby uczynić nas swoimi.

Prorok Izajasz wskazywał na to, że Jezus będzie wzgardzony. Pisze on: Był wzgardzony i odrzucony przez ludzi, pełen boleści, doświadczony cierpieniem. [Iz 53,3] Niósł to odrzucenie przez całą swoją posługę, aż po krzyż. Tam został pobity, ubiczowany, wyśmiany i obnażony. A dlaczego to uczynił? Aby zgładzić twoje grzechy. Prorok Izajasz kontynuuje w dwóch kolejnych wersetach: On jednak wziął nasze cierpienia i dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy go za dotkniętego karą, chłostanego przez Boga i poniżonego. Lecz on został przebity za nasze grzechy, zmiażdżony za nasze winy. Dla naszego dobra przyjął chłostę, dzięki jego ranom doznaliśmy uzdrowienia. [Iz 53,4–5]

Ten Jezus, ten Nazarejczyk, ten Człowiek, na którego spiętrzono pogardę, jest twoim Bogiem, twoim Zbawicielem. Dobrowolnie poddał się wzgardzie i szyderstwu, aby obdarzyć cię chwałą swojej świętości. Uczynił to przez swoje wcielenie i poprzez swoją ziemską służbę. A w końcu, gdy został wywyższony na przeklętym krzyżu – gdzie oddał się ostatecznej hańbie – wysłużył ci miejsce w rodzinie swojego Ojca. W słuchaniu tej Ewangelii jesteś dzieckiem Bożym.

Nie ma większej radości Bożego Narodzenia niż ta prawda dana ci dzisiaj. Jezus chętnie pozwala się wzgardzić – uznać za nic nieznaczącego prostaka z wioski na uboczu – aby sam Szatan został pokonany. Wszystko, co zbiera się przeciwko Niemu, musi ustąpić Jego królestwu łaski. Nie nosisz żadnej hańby, ponieważ nosisz najświętsze ze wszystkich imion, imię zbawienia: Jezus Nazarejczyk. Amen.

ks. Dale Kaster