Duszpasterstwo w sieci

  • Jun 26, 2011

Do napisania niniejszego tekstu skłoniła mnie lektura artykułu Iwony Holeksy „Szansa czy problem dla Kościoła” – jaki ukazał się w poprzednim numerze „Zwiastuna Ewangelickiego”.

Autorka porusza w nim bardzo ważny temat jakim jest rola duszpasterstwa w sieci internetowej.

Przeglądając zasoby Internetu a w szczególności strony naszego Kościoła oraz instytucji z nim związanych odnoszę wrażenie, że Kościół nie docenia tego źródła przekazu, które traktowane jest nieco „po macoszemu”. Działa wprawdzie oficjalny serwis Kościoła luteranie.pl, jest również nowa strona informacyjna – ale to zdecydowanie za mało. Witryny te zawierają dużo informacji o naszym Kościele i z pewnością  są bardzo potrzebne, jednak ich charakter można ocenić jako bardziej informacyjny i „statyczny”. Brakuje natomiast stron o profilu „dynamicznym”, duszpasterskim. Stron – na których każdy poszukujący mógłby otrzymać konkretną pomoc duszpasterską i uzyskać odpowiedzi na nurtujące go pytania.

Z założenia – takimi stronami miał być system internetowy Centrum Misji i Ewangelizacji oraz wchodzący w jego skład Portal „Duszpasterz”. Niestety – w praktyce to przedsięwzięcie egzaminu nie zdaje. Nie chcę tutaj rozpisywać się na temat funkcjonowania Portalu „Duszpasterz” a w szczególności działającym w jego ramach forum „Defragmentacja”, gdyż jest to odrębny temat.

Zasadniczym mankamentem jest brak odpowiednich osób, które mogłyby takie strony prowadzić. Zarówno od strony merytorycznej jak również technicznej. Pani Iwona przyznaje, że „znalezienie księdza, który mógłby regularnie rozmawiać przez Internet graniczy z cudem”. Wierzę w te słowa jak najbardziej – bowiem wiem jak trudno jest nam pozyskać duchownych do współpracy z naszym Portalem „Konfesyjni”.

Zgadzam się również, iż przyczyn takiej sytuacji należy się dopatrywać przede wszystkim w kwestiach organizacyjnych. Nasi duchowni są obarczeni mnóstwem innych obowiązków związanych z zarządzaniem parafiami, tak iż na działalność duszpasterską – do czego w pierwszej kolejności są powołani – brakuje im czasu.

Autorka stawia jednak zaskakującą diagnozę z którą w żaden sposób zgodzić się nie mogę. Otóż – w/g Pani Iwony rozwiązaniem problemu duszpasterstwa internetowego mogłaby być pozytywna decyzja w sprawie ordynacji kobiet. Twierdzenie to jest tym bardziej zaskakujące, że parę linijek wcześniej – Pani Iwona dowodzi, iż wykwalifikowanymi duszpasterzami niekoniecznie muszą być księża. Niestety – ale nie widzę tutaj żadnej logiki jak również związku z tematem. Odnoszę wrażenie, że mamy tutaj do czynienia z celowym wykorzystaniem tematu do uporczywego lansowania wprowadzenia liberalnych zmian w naszym Kościele – co też Pani Iwona uskutecznia również na prowadzonym przez siebie forum „Defragmentacja”, których skutek może być opłakany. Nie chcę tutaj wchodzić w teologiczne dywagacje dotyczące biblijnego uzasadnienia ordynowania kobiet, bowiem nie jest to w tym przypadku meritum sprawy. Ograniczę się tylko i wyłącznie do kwestii praktycznych. Mamy przykład Kościoła Ewangelicko-Reformowanego, który wprowadził ordynację kobiet. Czy ta decyzja przełożyła się w jakikolwiek sposób na poprawę kondycji K.E.R. w R.P. ? Liczba wiernych tego Kościoła jeszcze parę lat temu wynosiła ok. 4 500. Obecnie – już tyko 1 500. Jeżeli Reformowani pójdą dalej w liberalizację Kościoła – niebawem znikną całkowicie z mapy wyznaniowej Polski. Ordynacje kobiet już od dawna wprowadzają liberalne kościoły na zachodzie Europy – i czy przynosi to pozytywne skutki ? Również nie. Te kościoły topnieją z roku na rok. Powiedzmy sobie szczerze – ORDYNACJA KOBIET NIE JEST ŻADNYM PANACEUM  NA UZDROWIENIE KOŚCIOŁA. Ile jeszcze trzeba podawać przykładów, aby wreszcie zostało to zrozumiane ? Ile jeszcze dla pewnego kręgu osób kwestia „nowoczesności” i „poprawności społeczno-politycznej” będzie ważniejsza niż dobro naszego Kościoła ? Czy Autorka  tak bardzo chce zostać ordynowana, że ciągle wraca do tematu, który już trzykrotnie został przed Synod rozpatrzony negatywnie i wykorzystuje ku temu każdą okazję ?

Kobiety nie są w niczym gorsze od mężczyzn i absolutnie nie należy upatrywać takiego uzasadnienia dla odmowy ich ordynowania. Pamiętajmy, że Bóg wyznaczył kobiecie i mężczyźnie zupełnie inne rolę i zadania – w których mają się uzupełniać a nie konkurować.

Jest wiele zadań w Kościele, które kobiety mogą o wiele lepiej realizować niż mężczyźni. W niejednej sprawie mogą wypełniać obowiązki, które obecnie są sprawowane przez duchownych przez co nie mogą oni poświęcić się w pełni pracy duszpasterskiej. W ten sposób należy szukać rozwiązań problemów, które porusza artykuł.

W ostatnich słowach artykułu Pani Iwona pyta „ Quo vadis, Ecclesia” (dokąd idziesz Kościele) i wzywa do „pójścia na głębie”. Jednak kierunek, który jednocześnie wskazuje, jest raczej pójściem na dno.