Barent Fabritius, „Łazarz i bogacz”
Na podstawie kazania wygłoszonego podczas nabożeństwa nieszpornego 6 czerwca 2026 r. w Krakowie.
Wówczas powiedział: Proszę cię więc, ojcze, abyś go posłał do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci, niech ich ostrzeże, aby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Wtedy Abraham oznajmił: Mają Mojżesza i Proroków, niech ich słuchają. Lecz on odpowiedział: Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli przyszedłby do nich ktoś ze zmarłych, to się opamiętają. Powiedział mu jednak: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś ze zmarłych powstał, nie dadzą się przekonać.
Łk 16, 27-31
W Formule Zgody, która jest chronologicznie ostatnim wyznaniem wiary w Księdze Zgody, reformatorzy już na samym początku odwołują się do Pisma jako jedynego źródła nauki Kościoła. Napisali oni: Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż jedyną regułą i normą, według której powinno się oceniać i osądzać wszystkie nauki, i wszystkich nauczycieli, nie może to być żadna inna, jak tylko prorockie i apostolskie pisma Starego i Nowego Testamentu… (Epitome, O zasadniczej regule i normie, I).
Takie stanowisko uwydatnia przywiązanie Kościoła luterańskiego do zasady Sola Scriptura (samo Pismo). Nie „Pismo przede wszystkim”, nie „ta część Pisma, która mi się podoba”, ani „Pismo ma zwykle rację, ale czasem wiem lepiej”. Samo Pismo. To jedyna miara, na podstawie której określamy, co powinno, a co nie powinno być nauczane w naszych parafiach i zwiastowane z kazalnicy. Nie ważne jak bardzo lubicie pastora, powinniście oceniać jego nauczanie w oparciu o tę zasadę i normę.
Dlaczego? Ponieważ wszystkie słowa, z wyjątkiem Słowa Bożego, przeminą. Słowo Boże jednak jest wieczne jak sam Bóg. Prorok Izajasz napisał: Trawa usycha, kwiat więdnie, lecz słowo naszego Boga trwa na wieki [Iz 40,8]. W świecie nieustannie zmieniających się idei czyż nie jest błogosławieństwem mieć coś nienaruszalnego? W latach 50-tych papierosy były dobrym sposobem na odstresowanie się, nawet lekarze je palili – niektórzy może nawet podczas badania pacjenta! Teraz wiemy, że jest to czynnik sprzyjający pojawieniu się raka. Kiedy dorastałem w latach 70-tych, panikowano na temat jajek, które miały być śmiertelną dawką cholesterolu. Teraz jajka są uważane za zdrowy element zrównoważonej diety. Idee wokół nas się zmieniają. To, co przedstawia się nam jako fakt, często okazuje się błędne.
Jednak, jeśli chodzi o Słowo Boże, musimy się wsłuchać w Izajasza: Trawa usycha, kwiat więdnie, lecz słowo naszego Boga trwa na wieki. Jutro czy pojutrze nie okaże się fałszywe. Ono przetrwa na wieki. Jeśli chcesz się zatem dowiedzieć czegoś o Bogu lub o ludziach, słuchaj Słowa. Jeśli chcesz wiedzieć, co jest, a co nie jest grzechem, słuchaj Słowa. A jeśli chcesz wiedzieć, czy Bóg cię kocha i czy może cię ocalić od twoich nieprawości, słuchaj Słowa. To naprawdę ważne. Jest to nasze niezachwiane oparcie, tak jak Bóg jest niezachwiany.
W dzisiejszej lekcji ze Starego Testamentu nasz ojciec w wierze, Abram, rozmawiał z Bogiem o obietnicach, które wcześniej otrzymał. Bóg przyrzekł mu, że jego dziedzicem będzie jego rodzone dziecko, pomimo podeszłego wieku Abrama i dotychczasowej niepłodności jego żony. Bóg uczynił Abramowi wiele wspaniałych obietnic, jednak aż do tej pory nie pojawił się jego potomek. Mogło wkraść się zwątpienie, czy aby Bóg nie zapomniał o obietnicy lub, co gorsza, nie była prawdziwa. Jednak wtedy ma miejsce jedno z objawień naszego Pana Jezusa Chrystusa jeszcze przed wcieleniem, gdy przychodzi jako Słowo Boga (por. prolog w Ewangelii Jana), aby odnowić swoje obietnice. W pewnym momencie PAN wyprowadza Abrama na zewnątrz i pokazuje mu rozgwieżdżone niebo. „Tak liczne będzie twoje potomstwo” [Rdz 15,5]. Bóg wzywa Abrama, aby uwierzył Jego Słowu, nawet jeśli na chłopski rozum są powody do wątpliwości. Bóg jest wieczny i takie jest Jego Słowo! Następnie czytamy: Abram uwierzył PANU, i poczytano mu to za sprawiedliwość [Rdz 15,6]. Niezawodne Boże Słowo ogłosiło Abrama sprawiedliwym.
Wiarygodność Bożego Słowa i obietnic stanowi podwalinę całego stworzenia. Trwałość stworzenia wskazuje na trwałość Tego, który je stworzył. Czy zatem nie jesteśmy powołani do życia w wierności Jego trwałemu Słowu? Człowiek w swoim buncie próbuje mówić Bogu, co uznaliśmy za prawdę, co uznaliśmy za słuszne, do czego chcemy dostosować swoje życie. Tym samym decydujemy, czym Pismo jest, a czym nie jest. Sami ustanawiamy sobie reguły, które mówią nam jak żyć – najlepiej bez zahamowań. To świat, gdzie działa wet za wet, trwa nieustanne świętowanie, który nie wie co to post, a życie służy spełnianiu naszych zachcianek. Kim jest Bóg, by mi mówił, jak mam żyć?
Mając na uwadze taką postawę, nasz Pan opowiada przypowieść o bogaczu i biednym żebraku Łazarzu. Nieczuły na bóle i potrzeby innych bogacz żył w myśl zasady: Jedz, pij i wesel się! Jutro pomrzemy! U jego bram leżał żałosny nędznik o imieniu Łazarz. Czyż nie powinien się nad nim zlitować? Czyż nie powinien zwrócić uwagi na stan zdrowia Łazarza i fakt, że głoduje? Jednak, służąc wyłącznie własnemu brzuchowi, bogacz wiódł życie wśród luksusów. I spotkał go zasłużony koniec. Śmierć. Jest wyraźny kontrast między opisem jego śmierci i śmierci Łazarza. Łazarz „został zaniesiony przez aniołów w objęcia Abrahama”. Bezimienny bogacz z kolei „umarł (…) i został pogrzebany”. Jeden umarł w wierze. Drugi umarł w wyrachowanej chciwości. Jeden umarł, ale żył na wieki. Drugi umarł i poszedł na wieczną śmierć i hańbę.
Jak okropny był los bogacza! Wśród piekielnego ognia nadal nie pokutował, lecz starał się wykorzystać Łazarza, aby znaleźć ulgę. Poprosił, aby Łazarz przyniósł mu wodę dla odrobiny orzeźwienia. Całe życie myślał tylko o sobie i nawet w piekle skupiał się na swoich potrzebach. Lecz przynajmniej lękał się o swoich braci! Ponownie, starając się wykorzystać Łazarza, prosi, aby ostrzegł jego braci. To jednak niemożliwe. Pomiędzy niebem a piekłem rozciąga się przepaść. Poza tym, bracia bogacza mają Mojżesza i Proroków – Pisma Święte, które świadczą, że mamy miłować naszych bliźnich jak siebie samych. Niech bracia posłuchają Słowa PANA!
Kiedy bogacz prosi o wsparcie Łazarza, Abraham przypomina mu o wiecznym i niezmiennym słowie Pisma Świętego. To jest świadectwo o Bogu! Bogacz usilnie przekonuje, że jeśli przyszedłby ktoś ze zmarłych, to bracia go posłuchają. Jednak odpowiedź Abrahama jest stanowcza. Jeśli nie słuchają Pism, to nie dadzą się przekonać, choćby ktoś powstał ze zmarłych.
W tej historii Pan pokazuje odwieczną prawdę, że Pismo wystarcza, aby doprowadzić do wiary. Nasi trzej wielcy nieprzyjaciele – diabeł, świat i nasze własne słabe ciało – łatwo zwodzą nas na manowce, zupełnie jak bogacza. Żyjcie dla siebie! Żyjcie według własnych standardów! Szukajcie tego, czego pragniecie, nie tego, czego Bóg chce, żebyście pragnęli. Choć może nam się nie spodobać ta perspektywa, to jest w nas taki bogacz. Daje o sobie znać, gdy żyjemy według tego, co uważamy za ważne, nie według tego, co Bóg uważa za ważne. Daje o sobie znać, gdy jesteśmy niewdzięczni wobec tych, których Pan postawił na naszej drodze. Daje o sobie znać, gdy skupiamy się na rzeczach, które łechtają nasze ego, nakręcamy się w naszym gniewie czy pożądliwościach. W takich momentach służymy sobie kosztem naszych bliźnich. Gdy to sobie uświadomimy, zrozumiemy, że przy całym naszym materialnym majątku duchowo jesteśmy jak Łazarz – żebrakami.
Jesteśmy żebrakami, bo sami z siebie nie możemy uczynić nic dobrego. Jesteśmy żebrakami, bo duchowo jesteśmy chorzy i pozbawieni sił. Kiedy przyjrzymy się naszemu grzesznemu życiu, musimy przyznać, że nie zasługujemy na otwarcie bram niebios. Jednak tutaj nasza historia zaczyna się różnić od tej z dzisiejszej perykopy. Bóg nie pozostawia nas w opłakanym stanie przed bramą. On sam wychodzi, aby uleczyć nas ze wszelkiego zła.
W Jezusie Chrystusie Bóg nie tylko przychodzi do nas; On także jednoczy się z naszą niedolą, jak powiada Izajasz: On jednak wziął nasze cierpienia i dźwigał nasze boleści [Iz 53,4]. Pan dla nas stał się żebrakiem! Pogardzanym i odrzuconym przez tych, którzy mniemali, że mają po swojej stronie Boga. On przybył, aby cierpieć i umrzeć za nas. Taka jest droga Chrystusa, ponieważ taka jest droga Boga. Choć sami z siebie nie możemy zdobyć łaski Boga, On ujrzał nas w naszej niedoli i pośpieszył na ratunek. Choroba grzechu zostaje uzdrowiona! Duchowa nędza zostaje obficie nasycona! To obiecuje Słowo Boże i to przynosi nasz Pan Jezus Chrystus. Będziemy w niebie wraz z Abrahamem i wszystkimi patriarchami. A skąd możemy mieć co do tego pewność? Stąd, że ktoś już powstał ze zmarłych i zaświadczył o zbawieniu obiecanym przez Boga. Tym kimś jest Jezus, który jest twoim Zbawicielem na zawsze. Tych obietnic się trzymaj!
Takie są Boże obietnice rozpoczęte jeszcze w Ogrodzie w Eden, po tym gdy grzech zrujnował ten świat. O tych obietnicach powinniśmy pamiętać na co dzień i trzymać się niewzruszonego Bożego Słowa. Trzymać się Chrystusa. Co Bóg oznajmił na początku, jest nadal prawdziwe. A co jest dziś prawdziwe, będzie prawdziwe na wieki. Niech to Słowo przyniesie ci pokój i doprowadzi do bram niebios. Nie jesteśmy duchowo porzuceni. Jesteśmy Bożymi dziećmi, zasiadamy przy jednym stole ze wszystkimi świętymi. Jesteśmy uzdrowieni z naszego grzechu, uleczeni balsamem Chrystusowej łaski. Wytrwamy aż do wieczności. Bogu niech będą dzięki. Amen.
ks. Dale Kaster
tłumaczenie i redakcja: Grzegorz Żarnecki