Kazanie na Zesłanie Ducha Świętego

  • May 23, 2026

Ewangelie Rabbuli – scena zesłania Ducha Świętego (VI wiek)

Dz 2,13: Inni zaś drwiąc, mówili: Młodym winem się upili.

Pod koniec XVIII wieku, pochodzący z Wrocławia niemiecki teolog reformowany – Friedrich Schleiermacher opublikował swoją najbardziej znaną książkę „Mowy o religii do wykształconych spośród tych, którzy nią gardzą”. Czyli była napisana z myślą o wykształconych, o intelektualnej elicie tamtych czasów, która jednocześnie gardziła religią jako taką. To były czasy Oświecenia, kiedy wielu mądrym tego świata wydawało się, że albo Bóg nigdy nie istniał, ale jeżeli już założyć Jego istnienie to jedynie jako jakiejś siły sprawczej, która wybudowała świat, a następnie oddała go do ludzkich rąk. W takim obrazie świata po co komu religie – czy to chrześcijaństwo, czy jakakolwiek inna religia. Religie wydawały się niepotrzebną pozostałością dawnych zabobonów. Niektórzy myśleli, że chrześcijaństwo zaraz zaniknie, bo przecież postępu nie da się zatrzymać, a chrześcijaństwo tego nie wytrzyma. Schleiermacher widząc pogardę do religii ze strony tych najlepiej wykształconych, postanowił dać temu mądrą odpowiedź w postaci swojej książki. Zwrócił w niej uwagę na parę słusznych rzeczy – pokazując religię od strony socjologicznej, emocjonalnej, intelektualnej. Religia jest dla niego jednak przede wszystkim wewnętrzną potrzebą człowieka. A chrześcijaństwo nie jest o wewnętrznych potrzebach człowieka. Chrześcijaństwo jest o Bożej odpowiedzi, na obiektywny problem – czyli ludzki grzech, a to odpowiedzi wyrażonej w realnym wcieleniu się i objawieniu się światu Syna Bożego Jezusa Chrystusa. To są dwie różne perspektywy. W konsekwencji teologii Schleiermachera owszem część gardzących religią uznała, że faktycznie religia nie jest taka zła, teologia ewangelicka – zwłaszcza niemiecka poszła masowo za Schleiermacherem, a to aż do kompromitacji I Wojny Światowej – kiedy zobaczono, że był to niezdrowy kompromis, który osłabił autorytet Pisma Świętego i siłę Ewangelii Chrystusowej. Z drugiej strony nadal pozostali ci, którzy wciąż wiarą, religią gardzili. Tacy ludzie zawsze się znajdą, a dopasowanie nauczania Kościoła do zaspokojenia potrzeb gardzących religią, to nie jest dobry kierunek.

Mamy dziś Niedzielę Zesłania Ducha Świętego, jedno z trzech najważniejszych świąt chrześcijańskich, a jednocześnie urodziny Kościoła chrześcijańskiego. Wspominamy, jak Duch Święty zstąpił na ukrywających się w Jerozolimie ze strachu przed Żydami apostołów, a oni wyszli do ludzi – a ludzi było pełno, bo były wtedy święta i do Jerozolimy przybyło mnóstwo pielgrzymów, Żydów z różnych stron świata, mówiących w różnych językach i wtedy apostołowie zaczęli przemawiać właśnie w tych cudzych, nieznanych im normalnie językach. Tak narodził się Kościół chrześcijański – wyszedł z ukrycia i wyszedł do świata. Pierwszą reakcją ludzi, o której słyszeliśmy w Dziejach Apostolskich, było zdziwienie. Bardzo naturalna reakcja – dzieje się coś nietypowego, a więc jesteśmy zdziwieni. Od razu widzimy przyczynę tego zdziwienia – mężczyźni z Galilei, którzy mówili po aramejsku, z pewnością znali język hebrajski z synagogi oraz musieli przynajmniej trochę rozumieć po grecku – ale nic poza tym, nagle zaczynają mówić w przeróżnych, kompletnie innych językach, należących do różnych rodzin językowych. A więc mamy zdziwienie. Ale zaraz po zdziwieniu musi przyjść racjonalizacja. Jak to jest możliwe? Jaka może być przyczyna, że rybacy z Galilei zaczynają mówić zrozumiale w nieznanych im językach? Jak to wytłumaczyć? Tu jako pierwsi z odpowiedzią przychodzą szydercy. Kiedy inni zastanawiają się jak to jest możliwe, ci już mają odpowiedź – na pewno są pijani. Pierwszy zarzut, z którym spotkał się Kościół chrześcijański w swojej historii, to zarzut o upicie się młodym winem. Bardzo prosty mechanizm – nie wiem co to jest, a więc to ośmieszę. Szydercy nie potrzebowali, nie potrzebują i nie będą potrzebować dowodów. A Kościół chrześcijański musi się z tym liczyć.

Co jest ciekawe, kiedy zaczyna przemawiać apostoł Piotr, nie ignoruje tego absurdalnego zarzutu o nietrzeźwość. Odpowiada bardzo krótko i konkretnie: „ludzie ci nie są pijani, jak mniemacie, gdyż jest dopiero trzecia godzina dnia”. Na krótki, absurdalny zarzut odpowiada krótką, spokojną odpowiedzią. Myślę, że to bardzo mądre zachowanie z perspektywy takiej kultury dyskusji. On nie odpowiedział szyderstwem za szyderstwo, atakiem za atak. Jeżeli ktoś nam chrześcijanom będzie mówił – no to w końcu jak, macie jednego Boga, czy trzech bogów? Na takie pytanie możemy spokojnie odpowiedź – Biblia mówi, że jest jeden Bóg, pokazując Ojca, Syna i Ducha Świętego jako Boga. Dlatego wierzymy w Trójcę Świętą. Jeżeli ktoś powie – Chrzest dzieci to nie jest biblijny Chrzest, tylko nic nie znaczące polewanie głowy nieświadomego dziecka. Wtedy możemy odpowiedzieć – w Biblii Chrzest jest Bożym darem dla człowieka. Chrzest włącza do ludu Bożego – a dzieci też mają prawo do tego ludu należeć. Albo jeżeli ktoś powie – wy luteranie gryziecie zębami mięso Pana Jezusa i popijacie to krwią – co z was za straszni ludzie… Wtedy możemy spokojnie odpowiedź, że tłumaczył to sam Pan Jezus Chrystus w Ewangelii Jana w 6 rozdziale, nazywając swoje ciało prawdziwym pokarmem, a swoją krew prawdziwym napojem, co nie znaczy, że jest to pokarm i napój taki sam jak inne – jest to Sakrament, a więc choć jest to prawdziwe ciało i krew Chrystusa, to przyjmujemy je w sposób sakramentalny, a nie biologiczny. Albo ktoś może podważać zmartwychwstanie – w jaki sposób popiół, który może być rozsypany na różnych miejscach, może znowu stać się żywym organizmem? Świat powstał z niczego, Bóg stworzył świat z niczego, Jezus zmartwychwstał, co widzieli świadkowie, Łazarz został wskrzeszony czwartego dnia po swej śmierci – biologiczne ożywienie organizmu było więc niemożliwe, ale się stało. Bóg nie jest niewolnikiem praw przyrody, ale jest ich twórcą i nad nimi stoi. Przykładów można by dać jeszcze więcej, ale chcę powiedzieć w ten sposób, że kiedy my spotykamy się z szyderstwem, czy nawet nienawiścią ze strony niewierzących, to odpowiadanie agresywnym szyderstwem i nienawiścią jest grzechem. Mamy odpowiadać spokojnie, konkretnie, z miłością i z Bożym pokojem. Nie możemy dać się sprowokować i zniżyć do poziomu szyderstwa, agresji, pogardy i grzechu.

A więc jako chrześcijanie musimy umieć dawać krótkie i spokojne odpowiedzi. Tak jak jest skonstruowany chociażby Mały Katechizm. Co ważne w kontekście dzisiejszego święta – to nie może być tylko i wyłącznie wysiłek intelektualny. Jednym z darów Ducha Świętego jest dar mądrości. To, że apostoł Piotr dał dobrą odpowiedź dla tłumów pielgrzymów, wśród których byli też szydercy, to nie był efekt jakiegoś intensywnego kursu teologiczno-retorycznego, który ukończył między Wniebowstąpieniem a Zesłaniem Ducha Świętego. Ale to był właśnie Duch mądrości. To Duch Święty pozwala nam zrozumieć Boga, pragnąć być bliżej Boga i umieć opowiadać innym o Bogu. To nie jest coś abstrakcyjnego. To jest coś, co przecież sami tu dobrze znamy. Babcia chodzi do kościoła, a wnuki powiedzą – po co komuś jakiś kościół, kto w to jeszcze dzisiaj wierzy? A przecież jesteśmy chrześcijanami nie z powodu braków w intelekcie, albo dlatego, że nie wiem, nie wiemy skąd się bierze światło w żarówce, a poza Biblią nie czytaliśmy żadnej innej książki. Jesteśmy chrześcijanami dlatego, że ten świat, pomimo tego wielkiego postępu technologicznego i wielkiej jego mądrości, nie da nam odpowiedzi na wiele pytań, na które Bóg przez swoje Słowo nam odpowiada – pokazując, że życie ma sens, uświadamiając skąd na ziemi jest zło i cierpienie, a w końcu pokazując, że dobro ostatecznie wygra nad złem, wypełniając nasze życie nadzieją. Tego nam nie da ten świat, choćby nie wiem jak bardzo się rozwinął. Bo wiara chrześcijańska to nie jest skansen z dawnych lat – ale to jest Jezus Chrystus, który jest drogą, prawdą i życiem. Dlatego ważne jest nie wstydzić się swojej wiary, znać przynajmniej ten Mały Katechizm, aby umieć reagować, wiedzieć na czym się stoi, wiedzieć, że to nie chodzi o obronę jakiegoś starego porządku, starego znikającego świata, ale chodzi o prawdę, która wyzwala i która prowadzi przez śmierć do życia. Że chodzi o to – i to widzimy w dalszym kazaniu apostoła Piotra, że Bóg konsekwentnie przez lata, przez proroków, następnie przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie swego Syna prowadził swój plan. I im lepiej znamy Pismo Święte, poprzez które działa Duch Święty, tym lepiej znamy Boży plan, tym lepiej umiemy odpowiadać na trudne pytania, ale przede wszystkim wiemy, że z Bożej łaski mamy w tym planie udział, a jego celem jest grzechów odpuszczenie, życie wieczne i zbawienie.

Dzisiejsze święto mówi nam o zesłaniu Ducha Świętego. Tak, ale o zesłaniu Ducha Świętego na ludzi. Mówi nam o narodzinach Kościoła – a Kościół to, owszem, Boży lud, ale lud – ludzie. My jesteśmy ludźmi. I my stoimy przed niebezpieczeństwem wstydzenia się za swoją wiarę, albo odpowiadania agresją na agresje, czyli stoimy przed niebezpieczeństwem grzechu, który możemy sobie racjonalizować, mówiąc: przecież ja jestem tylko zwykłym człowiekiem. Tak, wspominany już dzisiaj wielokrotnie apostoł Piotr, autor pierwszego chrześcijańskiego kazania, to ten sam Piotr, który w przypływie złości uciął mieczem ucho słudze arcykapłana. To ten sam Piotr, który trzykrotnie zaparł się, że zna Jezusa. Znamy świetnie jego ludzką stronę. Ale tu doświadczył działania Ducha Świętego. Duch Święty nie jest dodatkiem do wiary chrześcijańskiej. A to znaczy, że Duch Święty nie jest dodatkiem do naszego chrześcijańskiego życia, w którym chcemy dzielić się swoją wiarą i z miłością i spokojem odpowiadać tym, którzy zadają różne, czasem trudne pytania. Jeżeli postawimy pociąg elektryczny na torach kolejowych, nad pociągiem będzie unosić się trakcja elektryczna, ale nie będzie pantografu – to ten pociąg zostanie w miejscu. Z pantografem pojedzie i to jak pojedzie! Duch Święty jest trochę jak ten pantograf. Czasem może się wydawać nieobecny, niedoceniany, przemilczany, ale bez Niego nie było by Kościoła chrześcijańskiego i nie byłoby chrześcijan na tym świecie, a tak droga zbawienia byłaby nieznana i niedostępna dla ludzi. Dzięki Bogu, że jest Duch Święty. Niech On w nas działa przez Słowo i Sakrament! Niech On wzmacnia naszą wiarę. Abyśmy nawet w obliczu pogardy, umieli podzielić się Bożą miłością. Amen.

ks. pastor Jakub Retmaniak