Gustave Doré, ilustracja z Biblii, 1866
Kazanie na podstawie Rz 8,12-17 wygłoszone przez ks. Martina Damaška podczas nabożeństwa nieszpornego w Krakowie 1 sierpnia 2026 r.
Drodzy bracia i siostry!
W starożytnych czasach bardzo niebezpiecznie było stać się dłużnikiem. Jeśli ktoś nie spłacił swojego długu, mógł skończyć jako niewolnik. Nie bądźmy jednak naiwni, nie miejmy o sobie zbyt wysokiego mniemania i nie sądźmy, że nasze czasy całkowicie różnią się od tamtych. Ci, którzy zaciągnęli kredyt hipoteczny lub inne poważne zobowiązanie finansowe, dobrze wiedzą, czym jest lęk przed utratą pracy i niemożnością spłaty długu. Niektórzy, używając mocniejszych słów, nazywają to wręcz niewolą wobec banku czy wierzyciela. Mimo wszystko takie trudne zobowiązania i odpowiedzialność są częścią naszego codziennego trudu. W pocie czoła pracujemy, aby zapewnić utrzymanie sobie, współmałżonkowi i dzieciom. Zaspokojenie naszych potrzeb i wywiązywanie się z obowiązków finansowych jest częścią naszego codziennego krzyża, naszego codziennego zmagania w powołaniu i obowiązkach życia. Dlatego modlimy się: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie… chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”.
Istnieje jednak inny rodzaj niewoli – niewola, która nie przynosi żadnego chleba na stół twojego małżonka ani dzieci. Jest to niewola rodząca się z lęku i prowadząca do jeszcze większego lęku; niewola, która często rani ciało i duszę, która prowadzi do zaniedbywania i wykorzystywania innych oraz kończy się tragediami i zrujnowanym życiem. W tym miesiącu moja żona i ja byliśmy w Las Vegas. Wieczorem spacerowaliśmy po słynnym Stripie. Widzieliśmy wszystko: hazard, prostytucję, alkohol i narkotyki. Każda z tych rzeczy może zniewolić człowieka, a także zniszczyć małżeństwo lub każdą zdrową relację. Nic dziwnego, że Las Vegas nazywane jest „Miastem Grzechu”. Są jednak także bardziej subtelne formy niewoli. Na początku wydają się słodkie i pociągające, lecz z czasem potrafią zniszczyć życie, relacje, czy doprowadzić do łamania prawa. Znałem ludzi, którzy tak bardzo bali się śmierci, że wydawali wszystkie swoje pieniądze i wykorzystywali każdą okazję, by „korzystać z życia”; walczyli o rodzinny majątek tylko po to, by móc żyć w większym luksusie i mieć życie pełne wrażeń. Znam również wielu ludzi, których lęk popycha do kurczowego trzymania się władzy za wszelką cenę – nawet jeśli oznacza to niszczenie życia innych, wykorzystywanie ich czy zaniedbywanie własnej rodziny i współmałżonka. Wszystkie te rzeczy są formami niewoli, w której ponownie popadamy w lęk.
Bracia i siostry, łamanie Bożego Prawa jest zwykle bardziej subtelne i mniej oczywiste niż jawne zgorszenie, które można zobaczyć w Las Vegas. Wystawcie swoje sumienie na światło Dziesięciu Przykazań. Spójrzcie w to zwierciadło i zobaczcie, w czym jesteście zniewoleni. Pomyślcie o zwyczajnych sytuacjach waszego codziennego życia. Czy grzeszycie przeciwko bliźniemu i jesteście niewolnikami gniewu oraz niecierpliwości, gdy bywacie niewyspani albo głodni? Czy grzeszycie przeciwko przykazaniom i jesteście niewolnikami pożądliwości, gdy pragniecie pięknej kobiety lub przystojnego mężczyzny albo gdy w Internecie szukacie plugawych treści? Czy grzeszycie przeciwko przykazaniom i jesteście niewolnikami swoich pragnień, gdy pożądacie lub zazdrościcie komuś dobrej pracy, dużego domu, pięknego samochodu, drogich ubrań czy nowego telefonu? Czy jesteście niewolnikami tej samej pychy co diabeł, gdy uważacie się za sprawiedliwych i stajecie się wyniośli oraz aroganccy? Czy ulegacie pokusie diabła – tej samej, którą szatan podsuwał Jezusowi na pustyni – gdy za wszelką cenę pragniecie władzy i nie potraficie z niej zrezygnować? Czy przekraczacie przykazanie miłości bliźniego, ponieważ jesteście zniewoleni lenistwem, obojętnością albo nienawiścią? A wreszcie – czy ponownie popadacie w lęk, ponieważ zniewoliły was rozmaite troski i przyjemności tego świata, tak że nie miłujecie i nie ufacie Panu Bogu ponad wszystko? Ja tak, bracia i siostry. I wszyscy tak czynimy. Jak pokornie wyznaje apostoł Paweł, wszyscy jesteśmy niewolnikami grzechu, choćby wydawało się nam, że jesteśmy wolni. Nie ma sprawiedliwego, ani jednego! Wszyscy żyjemy według ciała. Wszyscy przekraczamy Prawo. Wszyscy nie dochowujemy mu wierności i nie wypełniamy go doskonale. Wszyscy zasługujemy na karę przewidzianą przez Prawo. Wszyscy sprawiedliwie zasługujemy na zapłatę za grzech, którą jest śmierć. A ponieważ jesteśmy świadomi naszej niegodności, winy i nieuchronności śmierci, na nowo popadamy w lęk. Przyjrzyjcie się temu lękowi, gdy myślicie o kruchości własnego ciała i nieuchronności swojej śmierci. Rozważcie go, gdy zasypiacie. Rozważcie swoją winę, gdy przystępujecie do wyznania swoich grzechów. Rozważcie swoją niegodność i nędzę szczególnie wtedy, gdy jesteście w średnim wieku, gdy wciąż jesteście zdrowi, aktywni i odnosicie sukcesy, a przez to łatwo możecie ulec pysze. Rozważcie swoje zniewolenie grzechem za każdym razem, gdy wydaje się wam, że jesteście ludźmi dobrymi i naprawdę wolnymi. To właśnie ten lęk i to drżenie wobec Bożego Prawa i sprawiedliwego Boga są tym stanem, tym punktem widzenia, tą chwilą ciemności, w której człowiek staje się gotowy, aby ujrzeć światło Bożej łaski.
Jak możemy zostać wybawieni od tego lęku? Jak możemy zostać uwolnieni z tych okowów? Jak możemy zostać odkupieni z niewoli grzechu? Apostoł pisze do braci w Kościele w Rzymie, że są dłużnikami. Jesteśmy żebrakami i dłużnikami, ponieważ nie jesteśmy w stanie sami sobie pomóc. Nasze uwolnienie, nasze odkupienie i nasze wybawienie przychodzą do nas z zewnątrz. Duch Święty prowadzi nas do naszego Zbawiciela. A jak zostajemy uwolnieni z naszych więzów grzechu? Jak zostajemy odkupieni z tej niewoli i wybawieni od śmierci? Przez usynowienie, drodzy bracia i siostry. To przez usynowienie zostajemy wyrwani z mocy diabła i stajemy się synami, dziećmi Bożymi. Gdy jesteśmy w śmiertelnej rozpaczy, Duch Święty przynosi do naszych uszu dobrą nowinę o ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusie oraz otwiera nasze serca na tę Ewangelię. Wtedy zostaje nam dana łaska, a w naszych sercach rozpala się wiara. Wtedy – i tylko wtedy – rodzina Kościoła otwiera przed nami swoje ramiona i nas przyjmuje, a Duch Boży usynawia nas przez chrzest „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. W tej pełnej łaski i radości chwili stajecie się własnością Chrystusa. Nosicie Jego imię i możecie zwracać się do Boga z zażyłością i ufnością, wołając: „Ojcze!”. W tej potężnej chwili waszego chrztu Zbawiciel świata wyrywa was z mocy diabła i odkupuje z niewoli grzechu. W tej chwili, która zmienia wszystko, stajecie się współdziedzicami Chrystusa, waszego Pana i Boga.
A co dziedziczycie? Co otrzymujecie? Co staje się waszą własnością? Rany Chrystusa. Od chwili waszego chrztu rany Chrystusa są wasze. I dlatego możecie z odwagą i pewnością powiedzieć temu nikczemnemu łotrowi, diabłu: „Zamknij się! Precz ode mnie! Nie jestem już twoim niewolnikiem! Te rany należą do mnie! W nich, w ranach mojego Zbawiciela, Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, jestem wolny! Jestem wybawiony! Jestem zbawiony!” W tej błogosławionej chwili chrztu dokonuje się szczęśliwa wymiana w i przez rany ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa. W nich zostały odkupione wszystkie wasze grzechy. W nich została wam darowana sprawiedliwość i niewinność Baranka Bożego.
Bracia i siostry, jako ci, którzy noszą imię naszego Pana i Zbawiciela, jako chrystusowcy, bądźcie pewni, że świat będzie nas nienawidził, tak jak nienawidził Chrystusa. Bądźcie pewni, że będzie nas prześladował, tak jak prześladował naszego Pana. Bądźcie też pewni, że diabeł będzie nas kusił i próbował zwieść, tak jak kusił Syna Bożego. Niech tak będzie! Wszystko dokonało się na krzyżu! Świat ani diabeł nie mogą nam już wyrządzić szkody. Zostali pokonani na Golgocie! Mamy Ewangelię o ranach Chrystusa. To przez nie zostaliśmy uzdrowieni. To przez nie odpuszczone są nasze grzechy. I to przez nie my będziemy razem z Nim uwielbieni. Dlatego z ufnością możemy wołać: „Abba, Ojcze!” Zmiłuj się nad nami, Ojcze nasz! Amen.