Albert Bierstadt, „Drzewo Palmowe, Nassau”
„Sprawiedliwy zakwitnie jak palma, rozrośnie się jak cedr na Libanie. Zasadzeni w domu PANA rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga”.
Ps 92,12-13
„Adwent jest czasem oczekiwania”. Takie sformułowanie bardzo często wpada nam w ucho z kazalnic, chrześcijańskich mediów, książek i tak dalej i tak dalej. Ten okres w tradycyjnym kalendarzu chrześcijańskim poświęcony jest medytacji nad nadchodzącym Mesjaszem – ,,Abraham, wasz ojciec, z radością pragnął ujrzeć mój dzień” – Jana 8:56. Tak samo, jak lud Starego Testamentu, trwamy w realnym oczekiwaniu – i to oczekiwaniu dalece chwalebniejszym. Oczekiwanie Izraela bowiem wreszcie spełniło się, kiedy JHWH, Wielki Pan z Synaju – nawiedził Swój lud i dokonał Swoją krwią wiecznego oczyszczenia z grzechu, spełniając wszelkie przepowiednie zawarte w świętych ustanowieniach Starego Przymierza. A teraz, Pan, Jezus Chrystus, Wszechmogący, zasiada w Swojej chwale po prawicy Ojca i panuje – a co więcej, Jest Bogiem, Który nadchodzi – nadchodzi na sąd i terror wobec kozłów, lecz jako ostateczny tryumf dla Jego owiec:
Izj 63:4 Dzień pomsty był bowiem w moim sercu, a rok moich odkupionych nadszedł.
Obj 1:7 Oto przychodzi z obłokami i ujrzy go wszelkie oko, także ci, którzy go przebili. I będą lamentować przed nim wszystkie plemiona ziemi. Tak, amen.
Stąd więc, pisząc to rozważanie nad tym fragmentem psalmu dla drogich braci i przyjaciół ze stowarzyszenia luteranów konfesyjnych, chciałbym wskazać na dwie istotne kwestie:
1) Jak wspomniałem przed momentem, oczekiwanie Kościoła Nowego Testamentu jest zarówno wciąż realne, jak i chwalebniejsze. To oczekiwanie bowiem dotyczy Chrystusa, Który nie przyjdzie jako uniżony sługa, aby cierpieć, lecz jako tryumfujący Pan, aby dopełnić dzieła odkupienia. Do tego czasu, widzimy w pełni to, co od zawsze było osłonięte zasłoną tajemnicy dla Izraela. Dlatego też, w czasie adwentu, nie tyle wspominamy pewien przeszły okres oczekiwania w historii, lecz powinniśmy rzeczywiście skoncentrować się na tym, czego rzeczywiście oczekujemy obecnie i jak dalece jest to piękniejsze, zachwycające, jasne, i niesamowite.
2) I teraz, drodzy czytelnicy, przechodząc wreszcie do sedna rozważanego tekstu, a co jeśli powiem wam, że to, na co oczekujemy, już jest w pewnym sensie zrealizowane w naszych duszach? Czy słyszeliście kiedykolwiek takie sformułowanie: „Już teraz, ale jeszcze nie”? W protestanckiej teologii, a zwłaszcza w reformowanym nurcie, z którego ja się wywodzę, w szczególności zbawienie, jest czymś, co jest JUŻ TERAZ zrealizowane wobec usprawiedliwionych przez wiarę, choć oczekujemy pełnego jego się dopełnienia w przyszłości – dlatego mówienie o zbawieniu jako rzeczy aktualnej, jak i przyszłej – w obu przypadkach jest poprawne. I teraz wreszcie, spójrzmy na psalm, którego fragment jest podstawą tego rozważania:
Zasadzeni w domu PANA rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga
Tak, istotnie oczekujemy, aż Chrystus przyjdzie, i będzie przebywał na wieki ze Swoim ludem w doskonałej społeczności. To powinno być naszą największą tęsknotą i wyczekiwaniem. Lecz czy zdajemy sobie sprawę z tego, że JUŻ TERAZ, przez zjednoczenie z Chrystusem, mamy PEŁEN udział w społeczności z Ojcem, Którą ma On Sam – w Swoim Duchu, Którego nam dał?
Jest to coś, co pozostaje zakryte przed cielesnym wzrokiem, jest to coś, czego w żaden sposób nie zrozumie nikt, kto nie jest „zasadzony”, lecz zaledwie chwilowo postawiony bez korzenia „Domu Pana”. Jednak w duszy oświeconej zbawczym poznaniem Boga przez Jezusa Chrystusa, zrodzić powinna się świadomość, że każdy dzień oczekiwania na wypełnienie się czasu i powrót naszego Boga na ziemię, jest dniem, który duchowo, już teraz spędzamy jako w pełni posiadający całą wspaniałość tego, na co oczekujemy. Przez Słowo Boże, przez sakramenty, w których sprawowaniu obecny jest Chrystus ze Swoją łaską – przez świętą pieczęć chrztu włączającą nas w Boże Przymierze, przez Jego ciało oraz krew dane nam w godnym uczestniczeniu w Eucharystii – abyśmy co tydzień smakowali łaski, która została nam okazana na krzyżu – przez modlitwę i medytowanie nad duchowymi sprawami, przez to, że możemy nazywać Boga naszym Ojcem i wołać do Niego w każdym miejscu i w każdym czasie, że we wdzięczności, a nie w służalczej bojaźni, możemy spełniać wspaniałe, miłe Bogu uczynki naśladując Chrystusa. To właśnie oznacza BYĆ zasadzonym w domu PANA.
Piotr Taborski