William Blake, „Agonia w Ogrodzie”
„Niech dojdzie do ciebie moja modlitwa, nakłoń swego ucha na moje wołanie. Moja dusza bowiem jest nasycona utrapieniem, a moje życie zbliża się do grobu”.
Psalm 88,3-4 [UBG]
Motyw śmierci i poczucia opuszczenia towarzyszy człowiekowi od zawsze. W obliczu cierpienia rodzą się pytania o sens życia, o to, czy nasze dni mają wartość, skoro i tak zmierzają ku końcowi. Psalmy nie omijają tego tematu, a Psalm 88 jest jednym z najgłębszych przykładów takich przeżyć. „Moja dusza bowiem jest nasycona utrapieniem” – mówi psalmista, a jednak nie milknie. Pomimo wewnętrznej ciemności nadal woła do Boga, bo wie, że nawet w największym osamotnieniu modlitwa ma sens. W mrocznych momentach naszego własnego życia, bo kto ich nie przeżywał, również możemy wołać do Boga. Nie dlatego, że jest nam lekko, ale dlatego, że On naprawdę słyszy. Modlitwa nie może zależeć od nastroju, bo Bóg wkracza w naszą rzeczywistość tu i teraz.
Właśnie w takim kontekście Adwent nabiera szczególnej mocy. Bóg nie odpowiada z dalekiej transcendencji, ale przychodzi blisko. Wchodzi w ludzką kruchość, rodząc się w Betlejem jako prawdziwy człowiek, ktoś, kto będzie wzrastał, modlił się, doświadczał bólu i samotności. Nic ludzkiego nie było Mu obce.
Dlatego w Adwencie możemy patrzeć na nasz mrok z nadzieją: Ten, który przychodzi, zna nasze wołanie i sam je wypowiedział. Radujmy się więc, bo światłość już jest w drodze!
Bogdan Kurysz