obraz: El Greco, „Święty Paweł”
Kazanie wygłoszone podczas nabożeństwa nieszpornego 6 września 2025 r. w Krakowie
Jeśli ustami wyznasz Pana Jezusa i uwierzysz w swoim sercu, że Bóg wskrzesił go z martwych, będziesz zbawiony. Sercem bowiem wierzy się ku sprawiedliwości, a ustami wyznaje się ku zbawieniu.
Rz 10,9n
W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Bóg stworzył każdą część naszego ciała w jakimś celu. Płuca dostarczają tlen do krwi, co podtrzymuje życie w komórkach całego ciała. Oczy widzą, gromadzą wizualne informacje o tym, gdzie znajduje się ciało i co się dzieje dookoła niego, dzięki czemu wiemy, jak powinniśmy zareagować. Stopy pozwalają ciału się przemieszczać, zmierzać tam, gdzie być powinno, i uciekać z miejsc, gdzie nie powinno pozostać. Bóg cudownie zaprojektował ciało z różnorodnymi zdolnościami, umożliwiającymi odżywianie, ochronę i podjęcie wyznaczonych zadań.
W dzisiejszym czytaniu usłyszeliśmy o dwóch innych częściach ciała, które są przeznaczone zarówno do prozaicznych jak i uświęconych zadań – o ustach i sercu. Jak wspaniałe są te członki, gdy wspólnie realizują jakiś cel. W sercu tęsknimy za ukochanymi osobami, ale to usta wyrażają ową tęsknotę. Nasze serce może być obciążone winą, gniewem czy zazdrością, ale ustami przepraszamy i szukamy pojednania. Jednak naprawdę zdumiewające jest to, co Bóg może zrobić z tymi dwoma elementami nas! Serca mogą być oporne a usta wypowiadać coś pochopnie. Serce może trwać uparcie w gniewie czy zazdrości. Usta pozwalają tym grzechom wybrzmieć. Mogą służyć złu. Pamiętajmy co nasz Pan powiedział o grzesznym sercu i ustach: Ale to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca i to kala człowieka. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, nierząd, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa. To właśnie kala człowieka. [Mt 15,18-20a] Wydaje się nieprawdopodobne, aby serce i usta uczynić zdatnymi do świętych celów. Jednak przypomnijmy sobie, co powiedział anioł Gabriel dziewicy Marii: U Boga żadna rzecz nie jest niemożliwa. [Łk 1,37]
Wszechmogący i twórczy Bóg nie jest odseparowany od swojego stworzenia. Wręcz przeciwnie, On je podtrzymuje i dalej stwarza. Przez Jego moc Ziemia obraca się wokół własnej osi i przez Jego moc wszelkie życie jest poczęte, narodzone i podtrzymane. To są dzieła Jego wielkiej mocy. Jednak w przypadku ludzkich serc nie działa według swojej mocy, lecz według swojej łaski. W dzisiejszym liście apostolskim zostajemy o tym pouczeni. Św. Paweł powiada: Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. [Rz 10, 17] Być może znacie ten werset z innych przekładów. Wiele tłumaczeń używa zwrotu: Wiara rodzi się ze słuchania. Jednakże w grece nie ma tam czasownika oznaczającego słuchanie. Greckie słowo ἀκοὴ jest rzeczownikiem, oznacza słyszaną rzecz. To przesuwa nacisk ze słuchania, czegoś co my robimy, na rzecz słyszaną, to jak działa Bóg przez swoje Słowo. To właśnie Słowo łamie upór i zło naszych serc i czyni je błogosławionymi odbiorcami przemieniającego Słowa Bożego.
W dzisiejszej Ewangelii [Mk 7,31-37] widzimy, jak Słowo Boże może na zawsze zmienić niesprawne uszy. Odciągnięty od tłumu, Pan przygotowuje się do stworzenia daru słuchu. Wkłada palce do uszu, spluwa i dotyka języka człowieka, który nie może mówić. I wzdycha. Dlaczego wzdycha? Wzdycha nad swoim stworzeniem, które jest poranione i zniekształcone przez konsekwencje grzechu. Wzdycha z Boskiej miłości do tego człowieka, którego ciało nie jest takie, jakim Bóg chciałby, aby było. I za pomocą odnawiającego aramejskiego słowa – Effatha! – otwiera uszy i rozwiązuje język. Ciało zostaje przywrócone do stanu, w jakim stworzył je Stwórca.
W dzisiejszej liturgii słyszymy wiele słów, które podkreślają cel, dla którego Bóg dał nam dar słuchu, serca i języka. Będę chwalić PANA… Będę śpiewał memu Bogu… Zachowaj serce moje w jednym… Głusi usłyszą słowa księgi… Te i podobne słowa głoszą nam Dobrą Nowinę, że Bóg przyszedł jako nasz wielki Lekarz. On może zrobić to, czego nie potrafi żaden inny lekarz. Potrafi przemienić grzeszne serca i grzeszne usta w chwalebne narzędzia, które przyjmują Ewangelię i odpowiadają na nią. Ewangelia jest właśnie tym. Pan Jezus Chrystus, uzdrowiciel serc i języków, przyszedł, aby wybawić nas od grzechów, które z nich wypływają, i dał nam odnowione serce i uświęcony język. Uczynił to nie za pomocą śliny ani palców włożonych do naszych uszu. Naprawił je swoją krwią. Starożytne kapłaństwo, powierzone Aaronowi i jego potomstwu, miało za zadanie używać krwi ofiar – byków i baranów – aby przez pokropienie oczyścić wiernych z grzechów, i działo się to dzień po dniu, rok po roku. Ale Chrystus, wieczny Arcykapłan, skropił nas swoją własną drogocenną krwią, która może na zawsze zgładzić grzechy. A usuwając grzechy, oczyszcza nas z upartych i grzesznych serc i ust, aby dać nam serca, które wierzą, i usta, które wyznają Jego panowanie.
Zdanie „Jezus Chrystus jest Panem” było pierwszym wyznaniem wiary Kościoła. Wyznawano w nim, że jest On prawdziwym Bogiem z prawdziwego Boga. Ale wyznawano w nim również, że jest On Zbawicielem. Jest Panem ze względu na to, kim jest, a także ze względu na to, co uczynił. Dlatego Kościół zbuntował się przeciwko potędze Rzymu, który wyznawał innego pana. Cesarz chciał, aby wszyscy wzywali go słowami „Cesarz jest panem”. Dla Kościoła i dla każdego z jego dzieci jedynym wyznawanym Panem był Jezus ukrzyżowany, Ten, który przyszedł, aby naprawić serca i usta.
Słuchajmy więc cudownych słów św. Pawła i bierzmy je sobie do serca. Jeśli ustami wyznasz Pana Jezusa i uwierzysz w swoim sercu, że Bóg wskrzesił go z martwych, będziesz zbawiony. Sercem bowiem wierzy się ku sprawiedliwości, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. Zbawiony! Nie częściowo, ale całkowicie! Pan, który otwiera uszy i język, przemawia również do nas dzisiaj. Głosi, że jesteśmy wybawieni od niebezpieczeństwa grzechu i daje nam nowe uszy i oczyszczone serce poprzez święte Słowo.
Dlatego właśnie zadanie głoszenia Ewangelii zostało powierzone Kościołowi. Głoszenie czegokolwiek innego niż Chrystus i to Chrystus ukrzyżowany oznacza odejście od pewnego i odnawiającego Słowa Bożego. Św. Ambroży, biskup Mediolanu z IV wieku, wskazywał na odnawiające Słowo w swojej liturgii chrztu. W jej trakcie osoba udzielająca chrztu wypowiadała słowo „Effatha” w ramach tzw. „tajemnicy otwarcia”. W ten sposób cud Pana i moc Słowa zostały połączone. Osoba, która wyszła z wody, została uzdrowiona przez Pana. Jej serce było teraz otwarte na przyjęcie odnawiającego Słowa. A wypełnione tym Słowem usta wypowiadały: „Jezus jest Panem!”
Przypomnijmy sobie, że dotyczy to również nas samych, ponieważ również przeszliśmy przez wodę, w której zostały otwarte nasze uszy, serca i usta. Za każdym razem, gdy czynimy znak krzyża, przypominamy sobie, że to odnowienie należy do nas. Jako naznaczonych krzyżem, Chrystus uznaje nas za swoich i nie możemy nie powiedzieć: „Jezus jest Panem”. Jemu niech będzie chwała teraz i na wieki. Amen.
ks. Dale Kaster