Zmiana warty nad Dźwiną

  • Jun 14, 2025

Od lewej: arcybiskup-elekt Rinalds Grants, arcybiskup Jānis Vanags, ks. Dzintars Laugalis

Jednym z ciekawszych regionów Europy są niewątpliwie Kraje Bałtyckie. Kraje podobne i odmienne jednocześnie. Z jednej strony mamy Litwę – kraj historycznie związany z Polską, z dominującą tradycją rzymskokatolicką – choć i z wyraźnymi ewangelickimi śladami w postaci Małej Litwy. Z drugiej przeciwległej strony mamy Estonię, której już sama nazwa stolicy sugeruje związki ze Skandynawią, zaś wyznaniowo jest tu – albo raczej była, dominacja wyznania ewangelickiego (oczywiście wśród Estończyków). Po środku faktycznie i wielopłaszczyznowo, znajduje się Łotwa. Kraj również związany z Polską, ale o wiele słabiej niż Litwa. Kraj bałtycki (etnicznie i językowo) – jak Litwa, ale z silnym wpływem ugrofińskim (w postaci Liwów – kuzynów Estończyków). Do tego kraj, w którym większa część Łotyszów identyfikuje się z ewangelicyzmem, ale wschód to przewaga rzymskich katolików. We wszystkich tych 3 krajach znajdują się Kościoły luterańskie należące do Światowej Federacji Luterańskiej, ale specyfiką Litwy i Łotwy jest brak ordynacji kobiet. Czy właściwie trzeba by powiedzieć odejście od praktyki ordynacji kobiet. Kościół łotewski uchodzi więc chyba za najbardziej konserwatywny Kościół w ramach Światowej Federacji Luterańskiej, a już na pewno w skali Europy. To z pewnością zasługa odchodzącego w tym roku na emeryturę ks. abpa Jānisa Vanagsa, ale aby zrozumieć całe tło, trzeba cofnąć się wiele lat wstecz.

Początki chrześcijaństwa na Łotwie to XII wiek. Wtedy nad Dźwinę przybył biskup Meinard. Sam proces chrystianizacji przodków dzisiejszych Łotyszów przebiegał jednak dość opornie, wciąż silnie utrzymywały się wierzenia i przesądy pogańskie. Wzajemne wojny plemienne nie ułatwiają stworzenia wspólnego państwa, stąd też elitą tych terenów na długie lata staną się Niemcy. To właśnie dzięki Niemcom tereny te przyjmują Reformację, a ludność łotewska staje się w przeważającej ilości ewangelicka. Kiedy inne narody szybko zyskały dostęp do Słowa Bożego we własnym języku, Łotysze musieli czekać aż do roku 1685 (przekład Nowego Testamentu). Autorem przekładu był niemiecki duchowny ewangelicki – Johann Ernst Glück. Niemcy dokonali chrystianizacji „Łotyszów”, następnie ich zreformowali w duchu wittenberskim i przekazali do rąk Słowo Boże w ich języku. Niestety, generalnie Niemcy Łotyszów dyskryminowali. Łotysze mieli pozostać prostym, niewykształconym, pijącym masowo alkohol narodem, a mniejszość niemiecka miała być elitą państwa. Łotysz mógł zostać księdzem ewangelickim, ale pod warunkiem, że znajdzie sobie niemiecką żonę, a z dziećmi będzie rozmawiał tylko po niemiecku. To miało uniemożliwić powstanie łotewskiej elity. I tu w XIX wieku na Łotwę przybywają Bracia Morawscy, którzy wnoszą wielki wkład w ożywienie religijne i narodowe wśród Łotyszów. Łotysze budzą się ze snu i biorą sprawy w swoje ręce, czego efektem staje się niepodległa Łotwa powstała po I wojnie światowej.

Wtedy też dochodzi do podziału w ramach Kościoła ewangelickiego – na Kościół niemiecki i łotewski. Łotysze chcą oddzielić się od kultury niemieckiej i dlatego też nawiązują kontakty z Kościołem Szwecji. W ten sposób w roku 1922 na ewangelickiego biskupa zostaje wyświęcony ks. Karlis Irbe (1861-1934) – a jego konsekratorem jest znany arcybiskup Uppsali – ks. Nathan Söderblom (1866-1931). Nie była to jedyna próba „poszerzania terytorium wpływów” przez Szwecję – podobna sytuacja miała miejsce na Słowacji. Zresztą niemiecki luteranizm po przegranej przez Niemcy I Wojnie Światowej, naznaczony umierającą teologią liberalną, nie był zbyt kuszącym wyborem. Szwecja natomiast szła w kierunku bardziej mistycznym – czyli też nie był to kierunek ortodoksyjny. Okres międzywojenny dla łotewskiego luteranizmu to próba znalezienia swojego miejsca pod jednym dachem z niemieckimi luteranami i dominującymi na wschodzie rzymskimi katolikami. 

Niespecjalnie spokojne czasy międzywojenne zamieniły się w ekstremalnie niespokojne czasy II wojny światowej. Pierwsza okupacja sowiecka oznaczała wielkie represje dla Kościoła, następna okupacja niemiecka przyniosła Kościołowi więcej swobody, ale wkrótce powrócili Sowieci okupujący Łotwę aż do roku 1991. Stan po wojnie był tragiczny – wielu duchownych zginęło, wielu nie mogło powrócić na Łotwę, nie było szans na odbudowę zniszczonych kościołów, a władze zaczęły prowadzić wyraźnie antyreligijną politykę. Każdy mieszkaniec radzieckiej Łotwy musiał znowu zgłosić się (albo i nie) do swego Kościoła, co w atmosferze strachu uczyniło tylko około 200 000 osób w roku 1948. W roku 1991 ta liczba spadła do dramatycznej ilości 25 000 wiernych! W takiej atmosferze postępującego upadku Kościoła i wielkich braków kadrowych arcybiskup Jānis Matulis wprowadził w roku 1975 ordynację kobiet na urząd duchownego.

W tych trudnych czasach Kościół wciąż posiadał wiernych Bogu pasterzy – jednym z nich był ks. Roberts Feldmanis (1910-2002). Ordynowany jeszcze przed wojną, był zaangażowany w zagraniczną czynność misyjną. W roku 1950 został skazany na 10 lat więzienia, ale z powodu śmierci Stalina wyszedł na wolność w roku 1954. Pracował w różnych parafiach. Będąc w Rydze słyszałem historię o tym jak w jednej z parafii przez wiele lat wygłaszał kazania do pustych ławek… Ale po wielu latach, pod koniec lat 70 i 80 w parafiach, w których służył, doszło do niezwykłego przebudzenia religijnego. Z grona jego zborowników pochodziła znacząca ilość studentów teologii. On sam zaangażował się w kształtowanie teologiczne przyszłych duchownych. Był on jedną z kluczowych postaci odbudowy Kościoła łotewskiego po zakończeniu okupacji sowieckiej.

Ostatnie lata okupacji to powstanie inicjatywy „Odrodzenie i odnowa”. Inicjatywa powstała w roku 1987, w czasach, kiedy wydawało się, że Kościół luterański na Łotwie jest już martwy. Ówczesny arcybiskup Ēriks Mesters był człowiekiem pogodzonym z komunistyczną rzeczywistością. W ruch odnowy zaangażowała się około 1/3 duchownych – zwłaszcza młodych, aby po odzyskaniu wolności w zasadzie przejąć kontrolę nad Kościołem, wybierając nowego biskupa. W roku 1989 nowym arcybiskupem zostaje Kārlis Gailītis – związany z „Odrodzeniem i odnową”, niestety wkrótce, w roku 1992 ginie w wypadku samochodowym. Kolejnym arcybiskupem zostaje wybrany młody duchowny, również związany z „Odrodzeniem i odnową” – ks. Jānis Vanags. Został wybrany  w wieku 34 lat, niewielką przewagą głosów. Ten wybór oznaczał wyraźną zmianę kierunku Kościoła. Pierwsze lata niepodległości charakteryzowały się masowym powrotem do Kościoła, możliwością uczynienia go na nowo Kościołem ludowym, jak i pragnieniem zjednoczenia z Kościołem łotewskim na obczyźnie. Wybór Vanagsa oznaczał wybranie innego kierunku. Można powiedzieć, że tak oto Kościół łotewski wychowywany historycznie przez niemiecką babcię i szwedzkiego ojca (to analogia autorstwa jednego Łotysza), znalazł sobie narzeczoną (przyjmując, że w języku polskim Kościół to rodzaj męski) w Saint Louis w USA – czyli Luterański Kościół Synodu Missouri. Abp Vanags zaprzestał ordynować kobiety, a oficjalna delegalizacja tej praktyki nastąpiła dopiero wiele lat później. Kierunek obrany przez zwierzchnika Kościoła łączy z jednej strony konfesyjny konserwatyzm w stylu Synodu Missouri, z wrażliwością liturgiczną typową dla krajów skandynawskich, w bardzo wysokokościelnym wydaniu. I o ile kwestie liturgii i „teologii tekstylnej” pozostają w tym Kościele dość różnorodne, o tyle kierunek teologiczno – etyczny jest dość wyraźny. Tu jako ciekawostkę powiem, że równie dobrze można spotkać łotewskiego pastora „pod krawatem” jak i w sutannie. Zaś nabożeństwo może być zarówno w prostej, znanej nam formie, jak i bardziej katolickie niż u rzymskich katolików. Ale to adiafora – to nie stanowi o jedności Kościoła. Oczywiście, kierunek wybrany przez abp Vanagsa sprawił, że dla konserwatywnych luteran jest on bohaterem, a dla liberalnych ucieleśnieniem najgorszego zła. Jedno jest pewne – abp Vanags nie jest niczym apokaliptyczny zbór w Laodycei, nie jest letni.

Zgodnie z przepisami Kościoła biskup wybierany jest aż do emerytury – czyli nie ma kadencji. Może na nią przejść w wieku 65 lat, natomiast musi w wieku lat 70. Abp Vanags zdecydował, że po ponad 30 latach kierowania Kościołem czas na nowego pasterza. Kulminacją trwającego wiele miesięcy procesu wyborczego był Synod, który odbył się w dniach 6 – 7 czerwca 2025. O funkcję arcybiskupa ubiegało się dwóch duchownych: bp Rinalds Grants i ks. Dzintars Laugalis.  Obaj kandydaci w udzielanych publicznie wywiadach zaprezentowali chęć utrzymania dotychczasowego, konserwatywnego kierunku – np. opowiedzieli się przeciw ordynacji kobiet. Trwający 2 dni Synod był czasem dyskusji i modlitwy. Po wąskich uliczkach można była zobaczyć przemieszczające się duże grupy synodałów. W końcu w sobotę 7 czerwca o godzinie 16:00 miano ogłosić imię nowego arcybiskupa. Stałem wraz z grupą „ciekawskich” pod drzwiami katedry ryskiej, aż w końcu usłyszeliśmy, że nowym arcybiskupem został dotychczasowy biskup pomocniczy Rygi – ks. Rinalds Grants.

Bp Rinalds Grants urodził się w roku 1974 w małej miejscowości Saldus. Ma więc 51 lat i jeżeli Pan Bóg pozwoli, ma przed sobą od 14 do 19 lat służby na czele Kościoła luterańskiego na Łotwie. Czyli co najmniej do roku 2039. Ochrzczony i konfirmowany został jako osoba dorosła, w roku 1994. 4 lata później wstąpił do związku małżeńskiego z Ievą Vilmani, małżonkowie doczekali się 4 dzieci. Od roku 2000 służy jako pastor w kościele św. Gertrudy w Rydze. W roku 2017 został wicerektorem Akademii Lutra w Rydze, gdzie kształci się między innymi autor tego artykułu. Od roku 2022 jest biskupem pomocniczym w Rydze. Oprócz wykształcenia teologicznego posiada również tytuł licencjata prawa i kwalifikacje prawnicze z Łotewskiej Akademii Policyjnej. W wolnym czasie lubi grać w ping-ponga i tańczyć tango argentyńskie. Nowy arcybiskup zostanie instalowany w sobotę 30 sierpnia 2025. Za swój cel stawia sobie budowanie mostów – zarówno z członkami Kościoła, jak i z ludźmi poza Kościołem. Wydaje się, że nowy arcybiskup nie spowoduje zmiany kierunku Kościoła, ale bardziej stylu duszpasterskiego i misyjnego. To duże wyzwanie dla Kościoła, który przez lata była opoką łotewskiej tożsamości, a dziś musi prowadzić de facto rechrystianizację Łotwy. Kościół Łotewski choć wzorcowy z perspektywy konfesyjnego luteranina z Europy Środkowej nie jest kopią 1:1 z jakiegoś ortodoksyjnego podręcznika wydanego przez Concordia Publishing House. Jest Kościołem ze swoją historią, ze swoim kontekstem, ze swoim doświadczeniem i ze swoją misją. Abp Vanags, kończąc swoją służbę, jest zadowolony z tego, że Kościół wytworzył swoją tożsamość. Jest to tożsamość, której podstawą jest wierność Pismu Świętemu i nauce Ksiąg Symbolicznych. Oczywiście, nie każdemu jest po drodze z taką tożsamością. Stąd też Kościół Łotewski za granicą postanowił stworzyć swe konkurencyjne struktury w ojczyźnie, co dbającej o jedność Kościoła Światowej Federacji Luterańskiej jakoś za bardzo nie oburzyło. Różni ludzie mogą mieć różne wizje tego, w którą stronę powinien zmierzać Kościół. Wierzę, że motywem działania łotewskich liderów kościelnych są słowa z 1 Kor 4,2: „a od szafarzy tego się właśnie wymaga, żeby każdy okazał się wierny”. Niech Trójjedyny Bóg ma w swej opiece Kościół luterański na Łotwie, nowego arcybiskupa, wszystkich duchownych i wszelką służbę, którą Kościół ten ubogaca nie tylko Łotwę, ale i wiele innych miejsc na świecie.

ks. Jakub Retmaniak